Z Pastorowej Sfory FCI - Jankesowy Pamiętnik cz. III
   
MENU
  Witamy
  Aktualności
  Nasze psy
  Szczenięta
  Zapiśnik
  => Psie Serce -opowiadanie
  => Blog Heidy cz.I
  => Blog Heidy cz. II
  => DOGrestling
  => FOTOrady
  => Jankesowy Pamiętnik cz. I
  => Jankesowy Pamiętnik cz. II
  => Jankesowy Pamiętnik cz. III
  => Jankesowy Pamiętnik cz. IV
  => Kryminalni
  => Psieksapil
  => Wyznanie Pastora
  => Zapiśnik Hodowcy 27.02.09
  Czytelnia
  Kulinaria
  Forum
  Licznik
  Kontakt
  TOPlisty

Drogi Pamiętniku,
No i wiosna na całego, oglądałem dziś nawet 'Bambiego' bo mnie tak jakoś wzięło...  Oczywiście nikomu z rodziny Catulus ani BiGuru nie przyznałbym się do takiego upodobania w łzawych dramatach, ale co ja poradzę, że na wiosnę marzę i staję się bardziej ...rozświergolony... 

Spać nie mogę... bo co oczy zamknę, to widzę jak z jakąś młodą laską biegnę po łące...

Jak potem sie przewracamy, jak się tarmosimy i cmokisimy...

ehhhh 

A rzeczywistość okropna...
Owszem latam po łące i leżę na niej, ale z reguły sam 

Nawet spacerować przyszło mi samemu...


Kochany Pamiętniczku, czas coś z tym zrobić  I to zdecydowanie 
*****

(parę godzin później)
Kiedy Duzi poszli sobie dziś na zakupy -pomyślałem, popenetrowałem ich rzeczy i oto co znalazłem, w pomieszczeniu, gdzie jest pyszna fontanna, z której nie można mi pić smakowicie pachnącej wody, a którą Duzi nazywają tak bardzo melodyjnie... Zaraz, zaraz jak to jest kib-le-le-lek ... czy jakoś tak  no ale mniejsza z tym, w tym miejscu znalazłem jakies takie szeleszczące karteczki, w full colorcu  i przewracajac je nosem zobaczyłem tytuł: NA WIOSNĘ ZADBAJ O MIEŚNIE!...

Kurde, jaki zonk...  co to są mieśnie 

Wiem, co to mięso -wieki nie widziałem, bo Duży jakiśm cholernym estetą jest i nie pozwala psu porządnemu po stole czy blacie w kuchni pobiegać.. no czasem ta młoda naiwna Kala wlezie tu i tam, ale potem za karę wszyscy idziemy na dwór... zeby tam trenowac posłuszeństwo.... Hi hi hi  posłuszeństwo... Duzi mają dziwne pojęcie na temat posłuszeństwa... dla nas to polowanie na żarcie.... a oni cieszą się jak głupi, gdy je zdobywamy robiąc śmieszne miny, czy turlamy się, bo trudno wytrzymać z powagą na ustach, ups na pysku, kiedy ci ludzie mają takie głupie i zadowolone miny... No ale wracając do tematu...
Wiem, co to mięso -to to czego nie jem, wiem, co to miekko -to fotel, kolana Dużego, materacyk Kudłatego, posłanie Heidy... ale mieśnie... nie słyszałem...

Dobrze, ze duzi zostawili włączony komputer, więc szybko Czeszka za małe przekupstwo schowaną na czarną kocią godzinę, czyli kość wołową-(bo ona oczytana dama  ) wbiła mi na klawiaturce, która Kala miała ochotę strasznie zaślinic słówko: MIĘŚNIE w jakies gigle, gugle, czy gilgotki... jakoś tak i wtedy dowiedziałem sie... 

Czarna prawda na mnie spadła... rąbnęło mnie... mieśnie to co, z czego składa się pies... a więc ja jestem zaniedbany, mam coś złego, dlatego ciągle zasypiam sam... sam jak palec... nawet Czeszka na mnie już oka nie wiesza, jak przeciągam się jej przed nosem nęcąco, a przecież z niej zadne bożyszcze nawet fermonów nie wydziela cholernica jedna... a młoda to tylko sie poociera i leci dalej... ALE ZNAM JUZ POWÓD mojej samotności... ZŁE MIEŚNIE...

Wskoczyliśmy więc jeszcze z Czeszką na małe hau-hau z Rocky Krakowiaczkiem i on podpowiedział mi parę ćwiczeń... nie było czasu do namysłu... Duzi w mieście balują -pewnie do knajpki na lody jeszcze weszli, bo Kudłaty wył pos nią, jak zawsze 'LODAAA DAAA AAAA'  -więc my na siłownię... i zaczęło się...

Przeciągałem linę -bo kondycji pysk nie miał i podobno mało sprężysty jest  Dzielnie pomagała Młoda -silna z niej lalka... i Nawet ładnie starą rybą pachniała... cud 'mnnnniód' normalnie 



Biegałem też z obciążeniem -żeby równowagą była i mieśnie klatki, żeby się rozwinęły -chociaż coś mi się wydaje, że Czeszka coś pokociła z tłumaczeniem z Czeskiego, w klatce się śpi, a nie buduje jakieś mieśnie... w sensie, że psa... NO ale nie wiem, coś miałem budować... miałem biegać więc biegałem, aż mi bawełna w pysku śliną nasiąkła... 


No i zasuwałem też z balastem na tyłach  Jedno z najmilszych chyba ćwiczeń  Ale cieszyłem się, że to tylko Kala, a nie te 20 kilo żywego psa na mnie nie wlazło... bo takiego czeskiego balastu bym nie wytrzymał, za to Młoda chwytająca za tył... tylne części ciała... nawet mi się spodobała 


Pompowałem też...

10 na obie łapy do przodu...

10 w lewo...

10 w prawo...

Nie dam sobie ogona uciąć, że było tego 10, ale cicho Pamiętniczku, coś tam było -bo dla dobra mięśni czego się nie zrobi 
Nie taki jednak beagle straszny jak go opisują, bo wśród ćwiczeń były też zapasy...
na sucho...


i prawie w wodzie... 


Po ćwiczeniach nie byłem nawet w stanie łąpą machnąć -nie dziwię się, że wiele beagle robi sobie operacje plastyczne i zostaje mopsami... przecież taki wysiłek jest niepsi...


Ale, ale, ale... Pamiętniczku... nieważne, ze się styrałem jak nie przymierzając Duży na spacerze, gdy mu prysnę za tropem  -najważniejsze jest to, że jak potem szedłem dumnie poruszajac moim sterczącym BiGurastym Catullisiastym ogonem, jaki odziedziczyłem po grandpapie Franiu Zappie, to laski się gapiły na mnie 
I Czeszka  (nawet szpetała: Smaczneńki Tylećek Poleciał -w cholerićkę z ta moją sterylićką )

I Młoda 

Ta nawet się śliniła 


A ja chociaż nie wyglądam jak super pies...  to i tak czuję się wreszcie piękny 

i w końcu mogę się cieszyć  z zaświergolonej wiosennej flory i fauny 
i nic nie zmieni już mego usmiechu :)

A teraz już kończę, bo lecę oglądać drugą część 'Bambiego'... znowu musze ukraść to długie coś z labrami narysowanymi z kibe-le-le-lka, żeby Czeszka się nie śmiała, ze chlipię w łapkę
].







Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twoja wiadomość:

   
Do dziś gościliśmy już 85283 odwiedzających -DZIĘKUJEMY!
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=